O mnie

No matter how many breaths that you took and still couldn't breath.

sobota, 14 lipca 2012

14.07.2012.

Szczerze mówiąc to nie wiem, o czym mam pisać.  Mam taki problem, że bardzo łatwo przywiązuję się do ludzi, kiedy naprawdę dla nich to jest nic, nic się nie wydarzyło. Dlatego choć ja lubię czytać wasze blogi, to zastanawiam się czy was interesują moje kolejne porażki. Wybaczcie, bo choć sama chciałabym być wspierana przez Was to na razie nie będę komentować waszych blogów. Mam nadzieję, że tylko przez kilka dni, dopóki się nie podniosę. Nie chcę wam pisać słów w stylu "dasz radę" kiedy sama nie daję. To by była hipokryzja. Już nawet nie o chudnięcie chodzi, bo to przyjdzie z czasem, ale o trzymanie kontroli.
Dziś nie było najgorzej, biorąc pod uwagę to ile już nie trzymam diety. Nie liczyłam dokładnie kalorii, ale nie powinno być więcej niż moje dozwolone 1800(zapotrzebowanie). Jutro stawiam wyzwanie tysiąca.
Chcę się przestawić na jedzenie mniej bo na obozie będę miała okazję do ograniczenia jedzenia. Postawię na system połówkowy- połowa tego co na talerzu. Jak się uda to mniej. Na obozach tak bywa... nie zjesz śniadania i od razu masz rozmowę o ED, bo się jakiś kabel znajdzie. No, chyba że się trafi na normalnych ludzi. Tak czy inaczej chcę schudnąć na  tym obozie. Nawet 1kg mnie usatysfakcjonuje.

2 komentarze:

  1. Kontrola jest najgorsza zwłaszcza gdy Ciebie wciąż kontrolują. Nie poddawaj się, bo nikt nie jest w stanie nie zwątpić, ale nie każdy może znów uwierzyć;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, głowa do góry :)

    Na takim wyjeździe zawsze się chudnie, nawet gdybyś jadała całe porcje. Myślę, że nie musisz się nikomu tłumaczyć - jedz tyle ile chcesz, ile sobie założyłaś.
    Pomysł z dzieleniem na pół jest świetny. Trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń